PROJEKT DENKO #4

Od ostatniego wpisu z projektem denko minęło już trochę czasu, więc stwierdziłam, że to dobry czas, aby w końcu zabrać się za recenzje ko...

Od ostatniego wpisu z projektem denko minęło już trochę czasu, więc stwierdziłam, że to dobry czas, aby w końcu zabrać się za recenzje kolejnych kosmetyków, które udało mi się zużyć w przeciągu kilku tygodni i miesięcy. No i w końcu będę mogła pozbyć się tych wszystkich zalegających opakowań z mojej łazienki. Tym razem nie będę dzielić tego wpisu na poszczególne kategorie (kremy, żele itp), bo w sumie nie wiem czy jest sens i czy to w ogóle w jakikolwiek sposób pomaga. Jeśli chcecie, żeby takie wpisy były podzielone na kategorie tak jak wcześniej to będę wdzięczna jeśli dostanę informacje o tym w komentarzach. Żeby nie przedłużać, zaczynamy! :)


NIVEA CARE – LEKKI KREM ODŻYWCZY DO KAŻDEGO TYPU CERY


Uwielbiam próbki różnych kosmetyków. To dobry sposób, aby poznać nowy produkt, ale też sprawdzić jego działanie przed zakupem pełnowymiarowego produktu. Dodatkowo taka saszetka kremu czy szamponu do włosów zajmuje bardzo mało miejsca, więc idealnie sprawdzi się w podróżach. Dzięki temu nie muszę nosić ze sobą oddzielnej walizeczki na kosmetyki, tylko wrzucam w torebkę kilka próbek i jestem gotowa na wyjazd :)

A mówiąc o podróżowaniu, to ostatnio miałam właśnie okazję wypróbować saszetkę kremu Nivea przy okazji kilkudniowego wyjazdu. Bardzo dawno nie używałam kosmetyków tej firmy, bo mam już kilka swoich ulubionych marek produktów do pielęgnacji twarzy i po prostu "kręcę się" wokół nich.

Tak jak obiecuje producent krem jest bardzo lekki i ma przyjemną konsystencję. Zauważyłam też, że szybko się wchłania i nie lepi się, co jest dla mnie ogromnym plusem, bo nie cierpię tego uczucia. Krem jest bardzo wydajny. Próbka to zaledwie 4ml i spokojnie korzystałam z niej przez 5 dni rano i wieczorem, a na koniec jeszcze użyłam go jako balsam do ciała, bo nie chciałam jej zawozić do domu. Jeśli chodzi o zapach to jest całkiem przyjemny i szybko się ulatnia.

Jeśli chodzi o minusy, które zauważyłam to są tylko dwa, ale dosyć znaczące. Po pierwsze nie zauważyłam, żeby krem jakoś specjalnie nawilżał i odżywiał moją skórę. Nie była ona totalnie sucha, bo nie czułam tego okropnego napięcia i ściągnięcia buźki, ale też nie było żadnego efektu wow, przez który kupiłabym ten krem. Jednak używałam do za krótko, żeby ocenić jego faktyczne działanie.
To co mi się w nim jeszcze nie podoba to to, że może zapychać buzię. Mi się to niestety zdarzyło. Wprawdzie nie miałam po nim wyprysków, ale czułam pod skórą drobniutkie grudki, więc nie polecam go osobom z trądzikiem i skórą ze skłonnościami do zapychania, wyprysków itp. Ja raczej nie kupię pełnowymiarowego opakowania, ze względu na to, że krem powoduje u mnie zapychanie.

NIVEA – DWUFAZOWY PŁYN DO DEMAKIJAŻU OCZU


Płyn dostałam jakiś czas temu od siostry, więc nie wiem gdzie można go dostać i za ile. Ja byłam z niego bardzo zadowolona. Był bardzo wydajny, używałam go przez kilka miesięcy. Nie miał problemów ze zmyciem tuszu do rzęs czy cieni do powiek. Nie wiem jak sprawdziłby się przy makijażu wodoodpornym, bo takiego nie noszę, więc nie miałam jak tego przetestować. Nie podrażniał oczu, więc jeśli nosicie szkła kontaktowe to nie powinno być problemu. Minusem tego produktu może być to, że zostawia na skórze tłusty film, ale to mi nie przeszkadzało, bo i tak po jego użyciu myłam twarz żelem. Jeśli uda mi się go gdzieś znaleźć to na pewno kupię go ponownie :)

TOŁPA – MATUJĄCY ŻEL-PEELING DO MYCIA TWARZY


Na pewno zauważycie po moich wpisach czy to zakupowych, czy z projektem denko, że często piszę o produktach Tołpy. O tej marce dowiedziałam się jakieś 3 lata temu od jednej z youtuberek i stwierdziłam, że przekonam się na własnej skórze czy warto. Tym bardziej, że kosmetyki tej firmy już od jakiegoś czasu można dostać w Biedronkach, często w dużo niższych cenach niż w drogeriach. Nie wszystkie kosmetyki Tołpy mi się sprawdzają, ale większość z nich uwielbiam i stosuję non stop.

Jakiś czas temu kupiłam ten matujący żel-peeling do twarzy, bo był w promocji i stwierdziłam, że go przetestuję. Bardzo dobrze oczyszczał skórę z zanieczyszczeń i resztek makijażu. Tak jak obiecał producent bardzo ładnie matowi skórę i ten efekt utrzymywał się przez długi czas. Nie nazwałabym tego żelu jednak peelingiem, gdyż drobinki, które się w nim znajdowały były hmm.. płaskie i delikatne(trochę to wyglądało jak zmielone liście herbaty),więc w ogóle nie ścierały.

Nie polecałabym tego produktu osobom z suchą i wrażliwą cerą, gdyż żel potrafił wysuszyć nawet moją mieszaną cerę. 

ZIAJA – KREMOWE MYDŁO ARGANOWE


Do jego zakupu skusiła mnie super niska cena (5.99 za 500ml). Produkt ma bardzo przyjemny, delikatny zapach. Bardzo fajnie myje i pieni się, co bardzo lubię. Jest bardzo wydajny – taka butelka wystarczyła mi na ok. 1,5-2 miesiące stosowania. Niestety trochę wysusza skórę, ale szczerze jeszcze nie znalazłam żadnego kosmetyku myjącego, który by tego nie robił. Jeśli znacie taki, to chętnie poczytam o nim w komentarzach.

Korzystałyście z któryś z tych kosmetyków? Jak się u Was sprawdziły? 


*tekst przeniesiony z drugiego bloga beautyreview.pl

Zobacz także

0 komentarze

Regulamin komentowania:
1. Nie przeklinamy.
2. Nie obrażamy autora bloga i osób komentujących.
3. Komentarze zawierające linki do innych blogów zostaną usunięte.
4. Wszelki spam, żebranie o lajki, obs za obs również zostaną usunięte.

Dziękuję za komentarz :)

INSTAGRAM