Projekt denko #7

Nie wiem jak u Was, ale mi Styczeń dosłownie mignął przed oczami. Przecież jeszcze niedawno były święta! Jedynie co mnie w tym pocies...

recenzja, denko, batiste, alterra, nivea, projekt denko


Nie wiem jak u Was, ale mi Styczeń dosłownie mignął przed oczami. Przecież jeszcze niedawno były święta! Jedynie co mnie w tym pociesza to to, że zaraz będzie wiosna i zrobi się ciepło, a ja bardzo lubię jak jest ciepło ; ). Ale dzisiaj nie o tym. Ten miesiąc zaczynam zgodnie z postanowieniem, projektem denko. Niestety tym razem nie jest raczej super pozytywne, no ale tak to już w życiu bywa. Nie musi być kolorowo. Także zaczynajmy!


SUCHY SZAMPON - BATISTE

To jest produkt, który raz kocham, raz nienawidzę. Używam przez dłuższy czas, a później dłuuugo go nie kupuję. Obecnie używam go sporadycznie i chyba zużyję go do końca i poszukam czegoś innego. Szampon jest mało wydajny, nie używam go dużo, a i tak łapię się na tym, że próbuję wydostać jakieś  resztki. Nie jest tani, chociaż często można go znaleźć na fajnych promocjach. Mam wrażenie, że kiedyś dużo lepiej radził sobie z usuwaniem sebum z włosów niż teraz. Albo moje włosy już się do niego przyzwyczaiły i przestał działać, nie wiem. Nie mogę zdzierżyć zapachu tego szamponu. Kupowałam różne i wszystkie są strasznie duszące, jedynie orientalny jeszcze daje radę. Denerwuje mnie ta biała poświata, która zostaje na włosach po jego użyciu. Naprawdę staram się go jak najdokładniej usunąć z włosów, ale ciągle mam ma wrażenie, że trochę go zostaje, przez co wygląda jakbym miała jakieś zakurzone włosy. Wersja do włosów ciemnych też się u mnie nie sprawdza, bo brudzi dosłownie wszystko. Ręce, twarz, skórę głowy, ubrania. Dosłownie wszystko jest nim upierdzielone. 

Ogólnie jest to spoko produkt i często ratuje mi życie, kiedy włosy nie wyglądają, a ja nie mam czasu ich ogarnąć. Ale ma też sporo minusów, z którymi albo trzeba się pogodzić, albo olać i szukać czegoś innego.


COSNATURE – WILD ROSE SHAMPOO – SZAMPON DO WŁOSÓW Z DZIKIEJ RÓŻY


To był pierwszy szampon, który kupiłam tej marki i muszę stwierdzić, że nie przypadł mi do gustu. Szampon jest mało wydajny, wystarczył mi ledwo na miesiąc mimo, że nie myję włosów codziennie. Nie pienił się jakoś szczególnie, ale to mi akurat nie przeszkadzało, bo już zdążyłam się przyzwyczaić do produktów tego typu. Bardzo ładnie pachniał, nie lubię różanego zapachu ale ten nie był nachalny. Na początku włosy wyglądały po nim świetnie, były błyszczące i uniesione u nasady. Jednak im dłużej go używałam tym było tylko gorzej. Włosy zaczęły się szybko przetłuszczać, a skóra głowy była strasznie wysuszona i swędząca. Dodatkowo po umyciu nie mogłam ich rozczesać. Bez dobrej odżywki włosy po użyciu szamponu zamieniały się w jeden wielki supeł. Raczej ponownie go nie kupię.

SZAMPON DO WŁOSÓW BABCII AGAFII

To był szampon, który nie był specjalnie wydajny, ale stał u mnie tak długo, że już pod koniec zmuszałam się, żeby go zużyć. Miał zielony kolor, a jego konsystencja była żelowo-galaretowata. Ciężko było go wydobyć z butelki, bo był tak gęsty, że musiałam go dosłownie stamtąd wytrząsać. Początkowo miałam problem, żeby rozprowadzić go na włosach, ale po kilku użyciach przyzwyczaiłam się. Nie zauważyłam, żeby wysuszał włosy czy skórę głowy, ale też nie robił z nimi nic specjalnego. Musiałam używać odżywki, żeby włosy rozczesać inaczej zamieniały się jeden wielki kołtun. Raczej ponownie go nie kupię, bo jego konsystencja strasznie mnie denerwowała.



ODŻYWKA Z NAGIETKIEM DO WŁOSÓW FARBOWANYCH BABCI GERTUDY

Jak ja długo miałam tą odżywkę to sobie nawet nie wyobrażacie. Już pod koniec nie mogłam się doczekać kiedy wreszcie ją skończę, abym mogła otworzyć coś innego. Odżywki jest 500ml i wystarczyła mi ona na ponad półtora roku używania. Ma bardzo przyjemny zapach, a w konsystencji jest dosyć rzadka, ale spokojnie można ja nałożyć na włosy bez obawy że spłynie. Ja nie farbuję włosów, ale w lecie rozjaśniają się od słońca na taki paskudny rudawy kolor. Mam wrażenie, że dzięki tej odżywce się to nie stało, ale może to być spowodowane też tym, że lato w tym roku było takie sobie. Poza tym, fajnie nawilża włosy, nie obciąża ich i nie przetłuszczają się po niej szybciej niż zawsze. Często używałam jej po szamponie, który plątał włosy, bo ładnie je wygładzała i nie musiałam się bać, że powyrywam sobie włosy podczas czesania. 




PIELĘGNUJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC - NIVEA

Została mi już dosłownie końcówka tego żelu, więc przelałam go do mniejszej butelki, żeby ta większa nie zajmowała niepotrzebnie miejsca w łazience. Kosmetyk jest całkiem wydajny, pół litrowa butelka starczyła mi spokojnie na dwa miesiące. Bardzo dobrze się pieni, przez co nie trzeba wylewać go nie wiadomo ile. Pachnie pomarańczą, ale zapach nie jest duszący i raczej szybko się ulatnia. Niestety potafi wysuszyć skórę. Póki co raczej go nie kupię, bo mam ochotę przetestować coś innego.

Używałyście, któryś z tych kosmetyków? Jak się u Was sprawdzają?



Zobacz także

2 komentarze

  1. Ja z suchymi szamponami jestem zaprzyjaźniona. Znaczy tylko z tym w wersji wolumizującej, bo reszta nic mi nie daje. Muszę codziennie myć włosy, więc to dla mnie zbawienie, tylko cenę mogłoby mieć niższą. :')
    Szampon babci Agafii też mam tylko nie konkretnie ten. Też go było 500ml i nie mogłam się doczekać jak się skończy. Ale nic mi nie zrobił we włosy, tylko mył. Reszty nie znam. Też muszę sobie trochę rzeczy "zdenkować"

    OdpowiedzUsuń
  2. Batiste, inne nie pasują mi za bardzo. Jeszcze w miarę dobry jest z Syossa

    OdpowiedzUsuń

Regulamin komentowania:
1. Nie przeklinamy.
2. Nie obrażamy autora bloga i osób komentujących.
3. Komentarze zawierające linki do innych blogów zostaną usunięte.
4. Wszelki spam, żebranie o lajki, obs za obs również zostaną usunięte.

Dziękuję za komentarz :)

INSTAGRAM